..siedzę naprzeciwko.. opowiadam ci jedna z tych beznadziejnych historii ..seria: ‘kurwa, kiedy to było?!’ ..no i patrzę jak patrzysz na mnie znudzona i szczęśliwa, że jestem tu z tobą — chociaż nie ma tego miejsca i nas nie ma w nim — i nie ma tej historii..
..to było jakoś w dziewięćdziesiątym ósmym.. C i C++ ..czasami jeszcze pamiętam.. no wiec pisałem i patrzyłem za okno, przez które widać było bury kolor ścian pałacu i kawałek miasta.. był piątkowy wieczór.. chyba późna jesień jakoś.. było ciemno — ciemno, jak na miasto — myślę o czymś.. i czuje, że nie chcę już tu siedzieć.. zaczynam się zastanawiać gdzie jestem.. gubię się na chwile gdzieś kilka pięter niżej.. w wieczornym tłoku dworca centralnego.. czuje znajomy zapach budek z zapstrami i innymi zdobyczami zachodniej cywilizacji..
..nagle wygaszacz ściąga mnie z powrotem — droga mleczna — ekran błysnął gdzieś w rogu pola widzenia.. i wciągnął mnie w rzeczywistość.. jestem znów na swoim krześle na trzecim piętrze ..w Pałacu Młodzieży.. nie widzę już budek z ulubionymi hot-dogami.. pamiętam, że jeszcze dwa lata temu w bufecie piętro niżej dwie kromki chleba z wciśniętym miedzy nie schaboszczakiem i łyżką musztardy schodziły garściami jako ‘hamburgery’ w przerwach między zajęciami..
..żałuje, że czas znów się nie zatrzymał.. wszystko mogłoby być inaczej.. robiłem jakieś zdjęcia wtedy.. to było te dwa lata wcześniej.. wraca do mnie zapach ciemni.. uśmiechy tamtych ludzi.. dziesięć nowych rolek filmu bez kaset.. jedna mam jeszcze schowana gdzieś.. po kasety jeździliśmy do fotonu na wole.. wszystko było inaczej.. wszystko odeszło..
..wiec pisałem ten program.. myśląc, że lepiej by mi zrobiło półtorej godziny dooma.. że w sumie lepiej zrobiłoby mi cokolwiek.. chwilami nie myślałem już nic.. tylko wpatrywałem się w ta drogę mleczną.. i nawet wiedziałbym jak to zrobić.. ale niepotrzebnie.. bo jest już zrobiona przecież..
..coraz częściej patrzysz na krawędź stołu.. wiem, że ta historia nie zmierza donikąd.. ale ty nie wiesz, że nie o to w niej chodzi.. w głowie cicho gra ścieżka z ‘American Beaty’ ..spokojny ‘Mr. Smarty-man’ brzmi trochę jak ten kawałek z sim city 3000..
..widzę, że chcesz już wyjść.. że chcesz, żebym przestał mówić.. nie przestane.. coraz lepiej mnie rozumiesz.. wiesz, że tylko po to tu jestem — chociaż mnie nie ma — wiesz, że nie przyszedłem tu po nic więcej – chociaż nie przyszedłem w ogóle — ani po ciebie.. ani nic co chciałabyś, żebym zabrał ze sobą.. przyszedłem tutaj — chociaż nie przyszedłem — żeby opowiedzieć ci ta historie, bez początku i końca.. bez przekazu.. bez sensu.. przyszedłem – chociaż nie ma mnie tu – mówić do ciebie – chociaż ciebie tez tu nie ma – tak jak mówiłem do siebie od zawsze.. w nadziei, że będziesz słuchać mimo wszystko.. chociaż ta historia nie jest ani ciekawa ani zabawna.. miałem nadzieje, że wysłuchasz jej.. bo to moja historia.. historia tego mojego programu w C..