w poszukiwaniu zaginionej Warszawy..
Thursday, March 11th, 2010W Warszawie na ulicy pięknej, tuż przy jej zbiegu z Koszykową, był przed wojną dom publiczny, którego szefową zwano bardzo dźwięcznie “Ryfka de Kij”. W tym domu, poza zawodowymi prostytutkami, lubiły zabawiać się również niektóre panie z towarzystwa, jedne dla dodatkowych zarobków “na ciuchy”, inne z czystego amatorstwa. Do słynął w pewnych kołach warszawskich, zwłaszcza że Ryfka de Kij umiała znaleźć “dla każdego coś miłego”, poza innymi atrakcjami także kilkunastoletnie dziewczęta. W końcu jednak sprawa tego zakładu stała się tak głośna, że policja uznała za niemożliwe dalsze tolerowanie tego stanu rzeczy. Nastąpiła obława, aresztowania, łzy, czarne książeczki i Ryfka de Kij powędrowała przed sąd za stręczenie do nierządu.
A teraz jej oburzenie przed sądem w relacji p. Balcerzaka:
Proszę Wysoki Sąd, mnie tu oskarżają o nierządu. Jaki tu może być nierząd, kiedy do mnie przychodzą naczelnik Urzędu Śledczego, jego zastępca [tu wymienia nazwiska - J.R.] i dużo innych inspektorów policji, a też ministry i pułkowniki. To ja się idę pytać pana sędziego, czy to jest rząd czy to jest nierząd? I co ma znaczyć te całe hece, jaka się w ten sąd odbywa?!
Jerzy Rawicz, “Doktor Łokietek i Tata Tasiemka. Dzieje Gangu”
(Czytelnik. Warszawa 1968. Wydanie I.)