Wstydliwe wyznania
Thursday, January 27th, 2011Właśnie znalazłem bonusowy utwór na płycie, którą mam od sześciu lat.
Nie trzeba wstawać, wystarczą same oklaski.
Wewnętrzna you-go-girl-piątka.
Właśnie znalazłem bonusowy utwór na płycie, którą mam od sześciu lat.
Nie trzeba wstawać, wystarczą same oklaski.
Wewnętrzna you-go-girl-piątka.
Zdałem sobie sprawę, że dzięki temu, iż skutecznie nie znajduję czasu na przeniesienie tutaj archiwum motd, cała treść, która szczęśliwie tu dotarła jest wyrwana z kontekstu. Brawo! Postanowiłem jednak nadrobić straty przybliżając nieco czytelnikom postać autora. Jest sens? No jest?
`Meh`. Należy uczciwie przyznać się do kilku rzeczy. Cholera!
Wybaczcie kacowo-losową kolejność. Jest wiele dziedzin życia, które zadręczane są moją obecnością, od czego więc zacząć?
Poza jakością utworu, o którym mowa należy podkreślić moją całkowitą niezdolność i jednocześnie frustrujące pragnienie posiadania umiejętności pisania takich zdań, które mogłyby wywoływać u ludzi takie uczucia jakich ja doznaję czytając to:
You may enjoy this if you enjoy boobs, or smoking, or Super 8, or sunsets, or vintage cars, or The Venture’s version of ‘House Of The Rising Sun.’
zaczerpnięte z CONSTANT SIEGE..
Kiedy rzuciłem najlepszą pracę jaką w powszechnym mniemaniu miałem w życiu czułem się napędzany marzeniem.. największym ze wszystkich jakie miałem w życiu.. najmocniejszym ze snów.. że już nigdy w życiu nie pójdę do pracy.. nie będę robił czegoś innego niż tylko to czego chcę – tylko dlatego, że ktoś za to płaci..
Gdy kilka miesięcy później ten sen zaczął blednąć.. a ja zacząłem tracić w niego wiarę próbowałem myśleć, że to ostatni z zakrętów, za którym jest najdłuższa na świecie prosta.. czasem za wysoko ustawiona poprzeczka jest błędem, czasem potrzebny jest dłuższy rozbieg.. a czasem trzeba przyznać, że pomysł nie był zły i nadal zły nie jest.. tylko może ja nie jestem jeszcze dość dobry..
Łatwo jest wytykać palcami błędy i ich domniemane powody.. ale czy łatwo jest zrezygnować z marzeń?
Czy łatwej jest znów spróbować, czy przyznać się, że idzie się złą drogą?
Alcohol used to be is my second skin,
but i guess you outgrow even from your favorite shoes
so now I can’t find shoes that would fit me at all..
Próbuje przypomnieć sobie koniec wieczoru i myślę “Boże, co za dupek”.. Nie czuję tego jak dziczeję.. ale widzę jak zdziczałem.. Wieczne dążenie, by wybrać inną drogę – by przejść krok dalej – przeskoczyć ten zakręt, w który większość z nas się wpędza (i się wpędziłem również).. uciec nim będzie za późno.. wybrać trudniejszą drogę, która prowadzi do celu szybciej..
Wyimaginowany poeta ludowy wrzuca swoje wersy siedząc na zbutwiałym pieńku. “Tak już jest w życiu, że jak chcesz łatwiej to masz dłużej.” Staram się już nie patrzeć w tamtą stronę.. Nikt nie chce go słuchać.. Nikt nie chce mądrości “cioci ACE”.. Coś tylko karze mi wytrzymać, kiedy skacze tętno i drżą palce.. “Rynek jest zmienny, nie należy z nim walczyć”
..Nie walczę z nim ..walczę ze sobą..
..żeby nie zawrócić, nie zboczyć z drogi.. nie dać się wkręcić znów w niższy procent za mniejsze ryzyko, opiekę medyczną i służbowe coś tam..
Jaki jest plan – wszyscy wiedzą.. jaki jest cel – nie wie nikt.. a kiedy w poniedziałek zadzwoni Twój budzik o szóstej rano, wyrywając cię do pracy – ja będę w już w pracy od siedmiu godzin.. i kiedy będziesz narzekać, że Twój tydzień pracy znów dochodzi do czterdziestu ośmiu godzin – pomyśl, że mój zwykle trwa sto dziewiętnaście..
“żegnaj smutny poniedziałku” – mój poniedziałek trwa cały tydzień..
Wszystko po to, by nie zapomnieć jeśli się uda.. bo łatwo podkoloryzować przeszłość ..i “stare” czasy zbyt łatwo stają się “dobre”..
Pamiętasz?