Archive for the ‘czasem’ Category

nareszcie

Thursday, December 2nd, 2010

..szybki wgląd w statystyki googla przynosi mi spokój ..nareszcie wracamy do formy, która była nam przypisana jako najbardziej odpowiednia.. nareszcie..

..wracamy.. MY! ..ja ..i wy – czytelnicy, którzy jesteście niepotrzebni.. TAK! NIEPOTRZEBNI! ..gdzieś w pętli innych zdarzeń message:of:the:day powstało jako miejsce gdzieś pomiędzy mówieniem do siebie a piciem do lustra.. nareszcie mogę od was odpocząć ..i zacząć spokojnie pisać.. dziękuję..

..szczerze dziękuję..

`Winning isn’t everything; it’s the only thing`

Sunday, May 30th, 2010

..zachowałem tę koszulkę, bo to pierwsza koszulka Phoenix Suns jaką kupiłem.. wisiała w oknie sklepu, w którym sprzedawano telefony ..oknie którego dziś już nie ma.. wiedziałem, że muszę ją mieć od chwili gdy zobaczyłem ją pierwszy raz.. to było w czasach, gdy wszyscy kibicowali albo Bulls’om albo Lakers’om, modne były basebolówki, które wciąż zmieniały właścicieli.. a mecze NBA można było oglądać na TVP2..

..potrzebowałem tego zwycięstwa ..tak jak potrzebowałem wygranej w finałach w 1993.. tak jak wszyscy potrzebowali tego idealnego tygodnia żeby poczuć początek nowej, lepszej passy..

..czy Phoenix byłoby w stanie pokonać Boston – zwłaszcza grający tak fenomenalnie jak ostatnio? Wierzyłbym w to, ale raczej nie wybrałbym się do booka..

..jutro zaczynamy 22 tydzień.. pasmo wygranych jest jeszcze gdzieś za horyzontem.. znów trzeba się zabrać za wszystko od początku.. jak kiedyś ..jak zwykle..

re.lacje

Saturday, March 6th, 2010

“She takes so much care when I’m hangovered and she’s becomes so unforgivable when I’m not. The idea of not drinking becomes so distant, so unbelievably impossible.”

“Things you simply know can be wrong. Things you learn about each other can become invalid. Mistakes are made as quick and often as breaths are taken. You just need to forgive me for all the things I’ve done and all the things I’ll never do.”

“What ever comes – You will never be ready and so wont I. But you will learn to trust me – just like I’m learning it now.”

czasem

Sunday, May 6th, 2007

..i to jest jeden z tych wieczorów, kiedy nie wiem, czy mam czytać książkę o zarządzaniu, o kulturze, czy o korekcji w LABie.. zająć się ruby on rails, mysqlem, ciszą w sieci czy tłustym marketingiem.. jest to jeden z tych wieczorów, kiedy zdaje sobie sprawę, że zapomniałem o czymś bardzo ważnym, o czym obiecałem sobie, że będę pamiętał.. jest za wcześnie jeszcze na to by było za późno.. może dziewięć dni oddechu od uzależnienia od pracy sprawia, ze zaczynam szukać celu gdzieś w sobie z przedwczoraj.. z kiedyś ..skądże!

..może po prostu potrzebuję czasem wieczoru, gdy jestem bardziej fanem piwa niż sportu i bardziej wszystkiego innego niż czegoś, co dla ‘ludzi’ jest ważne..

..być może czasem po prostu potrzebuje czegoś dla siebie ..czegoś więcej niz. to, co jest na zawsze, na co dzień i na kolacje..

..a może tylko gubię gdzieś to, czego szukałem zawsze i to, co przysięgałem sobie znaleźć ..a może właśnie w ten sposób znajduję.. być może łatwiej jest znaleźć właściwą drogę idąc inną przez jakiś czas..

..kiedyś było tak, że chciałem koniecznie udowodnić sobie, że konkurując z niewolnikami można nie stać się z czasem niewolnikiem.. dziś nie ma takiej potrzeby, by udowadniać sobie czegokolwiek.. każde wyjście jest możliwe i wszędzie można być, jeśli tylko wystarczająco dobrze zna się ciecia przy drzwiach..

czasem

Wednesday, November 9th, 2005

..czasem jest tak, że tylko się rozpędzić.. i dalej wszystko pójdzie jakby samo.. że wystarczy dziś .. a jutro i pojutrze będzie już tylko szybko przewiniętym filmem.. wspomnieniem puszczonym kiedyś w głowie.. na wielkiej czerwonej sofie.. przy stonowanym świetle.. że wszystko potoczy się jak w tym filmie, który mógłby się tak dobrze skończyć, gdyby się tylko zaczął.. gdyby ktoś nie wyjął kasety gdy tylko zgasło światło..

..czasami jest tak, że każdy może być swoim własnym Rockim ..który chociaż z trudem.. to jednak wstaje.. zaczyna biec.. i dwie minuty później juz jest w życiowej formie.. czasami jest tak, że inaczej trudno jest to sobie wszystko wyobrazić.. i ‘ta muuuuza staaa-aary.. ta muuuuza’..

..czasami jest tak, ze ‘difficult takes a day, impossible takes a week‘.. czasami..

..czasami jest tak, ze łatwiej jest ruszyć.. piszcząc jeszcze na trójce.. niż z jednego dobrego dnia zrobić dwa..

..czasami jest tak, że w głowie słychać tylko wieczny bełkot, na który przestajesz już nawet zwracać uwagę.. bo jest tylko ‘czymś jeszcze‘.. to ‘jedyne‘ coś co przeszkadzało w swobodnych ruchach przestaje istnieć.. rozmywa się.. i staje się wszechobecne.. i czasem jest tak, ze ręce pełne smoły próbują wyszukać szczegóły, które zniknęły gdzieś dawno temu.. lepkie ręce próbują gdzieś ulepić coś z piasku, który lepi się tylko do nich.. i gdzieś tam słonce przestaje pomagać.. wszystko przestaje pomagać.. wszystko zaczyna przeszkadzać.. i czasem jest tak, ze tylko ‘kiedyś tam‘ jest miejscem, w które jeszcze można iść.. i nic więcej nie jest potrzebne.. żeby chociaż z trudem.. to jednak wstać i zacząć biec..

..przewrotny — jak zawsze — podwójnie..

..’got backflip?’

dłonie

Monday, February 16th, 2004

..splecione dłonie stworzone jakby dla siebie nawzajem.. ciepła, gorzka kawa, której zapach miesza się z dymem tego wnętrza i Twoim zapachem, za którym tęsknię znów.. wszystko staje się znów prawdziwe, chociaż ukryte przed światem, bronione przed oczami ciekawskich, słowami prześmiewców i tych, którzy niszczą cudze szczęście bez powodu.. i tylko my wiemy, jak jest naprawdę ..i tylko z naszych spojrzeń bije szczerość i pragnienie by przelać samych siebie do siebie nawzajem, by dzielić się sobą jak ostatnim kawałkiem chleba.. bo dopóki ja go mam, Ty nigdy nie będziesz głodna.. i dopóki istnieję, nigdy mnie dla Ciebie nie zabraknie..

..’tak mi dopomóż Bóg’ ..a Bóg, jest Wielki..

..Odwagi! :)