..i to jest jeden z tych wieczorów, kiedy nie wiem, czy mam czytać książkę o zarządzaniu, o kulturze, czy o korekcji w LABie.. zająć się ruby on rails, mysqlem, ciszą w sieci czy tłustym marketingiem.. jest to jeden z tych wieczorów, kiedy zdaje sobie sprawę, że zapomniałem o czymś bardzo ważnym, o czym obiecałem sobie, że będę pamiętał.. jest za wcześnie jeszcze na to by było za późno.. może dziewięć dni oddechu od uzależnienia od pracy sprawia, ze zaczynam szukać celu gdzieś w sobie z przedwczoraj.. z kiedyś ..skądże!
..może po prostu potrzebuję czasem wieczoru, gdy jestem bardziej fanem piwa niż sportu i bardziej wszystkiego innego niż czegoś, co dla ‘ludzi’ jest ważne..
..być może czasem po prostu potrzebuje czegoś dla siebie ..czegoś więcej niz. to, co jest na zawsze, na co dzień i na kolacje..
..a może tylko gubię gdzieś to, czego szukałem zawsze i to, co przysięgałem sobie znaleźć ..a może właśnie w ten sposób znajduję.. być może łatwiej jest znaleźć właściwą drogę idąc inną przez jakiś czas..
..kiedyś było tak, że chciałem koniecznie udowodnić sobie, że konkurując z niewolnikami można nie stać się z czasem niewolnikiem.. dziś nie ma takiej potrzeby, by udowadniać sobie czegokolwiek.. każde wyjście jest możliwe i wszędzie można być, jeśli tylko wystarczająco dobrze zna się ciecia przy drzwiach..