Archive for the ‘bezsenność’ Category

odbitki od dna

Monday, September 12th, 2005

..jeżeli prawdą jest, dla niektórych niedorzeczna — dla innych nieco zbyt ostrożna — hipoteza, iż kamienie i inne przedmioty posługując się pewnym uproszczeniem — martwe — mają pewną zdolność do przechowywania jakiejś energii przez bliżej nieznany okres i w trudnej do określenia formie (chociażby ze względu na to, że trudno jest określić, który z losowo wybranych kamieni przechowuje jakiś rodzaj energii, która wyzwolona mogłaby wywołać np. projekcje.. czy mówiąc prościej pojawienie się zjaw i innych form oddziaływania na przedmioty nieożywione i ludzi/zwierzęta) ..prościej — które kamienie, ściany, miejsca przechowują pewien rodzaj wspomnień — jeżeli prawdą jest..

..jeżeli prawdą jest, że te same miejsca, w które przyjdzie jeszcze wrócić.. splunąć przez ramie.. w atmosferze mętnej jak tamte dni.. jeżeli prawdą jest.. że można przekląć wszystko do wczoraj..
..jeżdżę sobie po świecie, który kiedyś był złotym gettem plując w miejsca, które kiedyś znaczyły zbyt wiele.. by nie wrócić w nie.. i przekląć ich ostatni raz..

..jeżeli prawdą jest.. jest jeszcze jedno takie miejsce.. i będzie oplute ..i znieważone w swoim czasie.. jak było wszystko wcześniej.. i nie ma już nic z tego, co trzymało mnie poza.. i nie ma już ścian getta.. i nie ma już tych, którzy nie poczuli śliny spływającej z twarzy..
.. i myśleć będą, że dobrze jest zawsze..
..uważaj, bo ‘są rzeczy, których się nie wybacza’..

..jeżeli prawdą jest..

..i jeśli kiedyś jeszcze powiesz mi, ze używam swoich słów tylko po to by rozsiewać jad — powiem ci, że nie masz racji..

..prawda jest zawsze tylko taka, jaka jest.. nie taka, jaką usłyszysz od kogoś, kto okłamie cię tylko dlatego, że tak jest łatwiej przełożyć trudną do rozkminienia rzeczywistość na coś, co sam pojmuje..

..nie zastanawiasz się, czemu nie pytam, co u ciebie?
— wiem, co u ciebie – czytam Twoją pocztę ..pozdro!

jak rzucić palenie?

Wednesday, June 29th, 2005

..metoda pierwsza

..wiele osób pyta mnie, jako przyszłego psychologa społecznego o to, jak rzucić palenie.. co ma prawdopodobnie dwie przyczyny.. po pierwsze — nie palę.. po drugie — jeżeli można by pomyśleć, ze istnieją jeszcze na tym świecie jakieś pewniki to jednym z nich jest oczywiście to, iż psychologia — że pozwolę sobie podkreślić — społeczna jest nauką o rzucaniu palenia..

..zacznijmy więc.. na początku warto wspomnieć, że wbrew propagowanym przez koncerny tytoniowe poglądom, rzucenie palenia wcale nie jest trudne.. wszystkiego czego będzie wam trzeba to: odrobina sugestywnej wyobraźni, sześciocalowe gwoździe, średniej wielkości młotek, mocna taśma klejąca, ulubiona musztarda, pół litra dowolnej substancji łatwopalnej  w płynie, oczywiście zapałki, zapalniczka lub cokolwiek innego — nie jest istotne co — ważne jest jedynie by było to niezawodne źródło ognia.. w dalszej kolejności: biurowe krzesło na kółkach, biurowe krzesło bez kółek, biurowiec najlepiej sąsiadujący z ruchliwą ulicą — nie musze chyba dodawać, że im wyższy tym oczywiśćie lepiej.. potrzebny bedzie również szef — najlepiej przeciwnik palenia.. chociaż nie jest to konieczne, ponieważ biorąc pod uwagę sytuację, w której będzie on występował w zasadzie nie ma to znaczenia.. potrzebny jest również ktoś z naszego biura, kogo nie lubimy.. najlepiej osierocony, bezdzietny kawaler — najlepszy przyjaciel szefa — księgowy..

..po zgromadzeniu wszystkich tych rzeczy jesteśmy już prawie gotowi.. potrzebna będzie jeszcze paczka papierosów, których nie lubimy.. w zasadzie.. wystarczy kilka sztuk i oczywiście sama paczka..

..krok pierwszy: żeby zacząć pogodnie pozwolę sobie zacytować słowa Willa Smitha, o których mówi w teledysku do utworu `Milenium`, że zostały wypowiedziane przez jego ojca — oraz zapewne przez półtora miliona innych ludzi zarówno wcześniej jak i później — `you never know where you’re goin’ till you know where you’ve been‘.. i tu właśnie zaczyna się krok pierwszy.. czyli — przypomnij sobie osobę (lub osoby), z którą (którymi) po raz pierwszy paliłeś/łaś papierosy.. jeżeli nie masz z nią już kontaktu postaraj się wyobrazić sobie jak teraz wygląda.. następnie przypomnij sobie słowa jakimi zachęcano cię do palenia (np. ‘no co ty?’ ..lub ‘nie bój sie’ ..ew. ‘bądź prawdziwym mężczyzną’ [najlepiej wypiskiwane przez chłopców w trakcie mutacji]  ..następnie zależnie od tych słów będziemy konstruować kontekst naszej wypowiedzi — w dalszej części będziemy się posługiwać nasza sugestywna wyobraźnią..

..otóż wyobrażamy sobie taka oto scenkę.. osoba, z którą paliliście pierwszego papierosa klęczy obok was nad muszla klozetową i wymiotuje.. widzicie dokładnie pomarszczoną, bladą.. jakby trzydzieści lat starszą twarz tej osoby.. widzicie łzy na jej policzkach.. widzicie jak od schylania się cala twarz i białka jej oczu stopniowo napływają krwią.. widzicie łysą głowę.. przyjrzyjcie się dokładnie całej sylwetce.. spróbujcie zobaczyć jak najwięcej szczegółów.. podejdźcie bliżej.. przyglądajcie się twarzy — każdej zmarszczce, każdej plamie na skórze.. a teraz garść szczegółów.. ta osoba umiera.. jest w szpitalu od półtora roku, czyli od chwili, gdy wykryto u niej nowotwór.. skutkiem ubocznym chemioterapii była utrata wszystkich włosów.. wielu pacjentów leczonych w ten sposób wymiotuje co godzinę przez cały czas trwania terapii.. podobnie jak u niektórych chorych na anoreksję lub bulimię ciągłe wymioty powodują wypadanie zębów.. widzisz to.. widzisz jak ta osoba podnosi twarz w twoje stronę.. od płaczu błyszczą jej przekrwione oczy.. zaśliniona.. z resztkami wymiocin w ustach mówi ‘ja umieram’.. poklepując go/ją po łysej głowie i wychudzonych przez szpitalna padakę ramionach.. mówisz ‘no co ty?’ ..lub ‘nie bój się’ ..ew. ‘bądź prawdziwym mężczyzną’..

..krok drugi: walka z sytuacjami stresowymi, które zdaja się często wywoływać chęć zapalenia papierosa.. pomimo tego, ze palenie podnosi ciśnienie krwi, zwiększa tętno i wywołuje inne rekcje organizmu towarzyszące zdenerwowaniu wielu palaczy twierdzi, że palenie ich uspokaja.. co może być pośrednio powiązane z tzw. zmiana interpretacji źródła pobudzenia.. niektórzy twierdza jednak, ze czynnik ‘uspakajający’ powiązany jest z odruchem ssania.. bez względu na przyczynę — jest to poważny problem wiec zajmiemy się nim..

..źródłem stresu jest w wielu przypadkach praca a dokładniej stosunki z przełożonymi.. to czy jest to prawda nie jest najważniejsze, ponieważ każdy może znaleźć dowolny problem w swoim życiu i obwinić swojego szefa/szefowa za jego spowodowanie :)
..rozpoczynamy w prosty sposób — krzycząc.. zwracamy w ten sposób na siebie uwagę wszystkich ‘współtowarzyszy w cierpieniu’ zwanych dalej współpracownikami.. tak wiec krzycząc wbiegamy do biura szefa i rzucamy się na niego.. ważne by siedział on na krześle z kółkami a w jego biurze znajdowało się duże okno — ideałem było by oczywiście okno maksymalnie zbliżone do typu ‘od podłogi po sufit’.. następnie przyklejamy szefa/szefowa do ulubionego krzesła przy pomocy mocnej taśmy klejącej.. zaklejamy również oczy, co jednocześnie wyraża nasz sprzeciw przeciwko temu, ze nie możemy się, na co dzień cieszyć tak uroczym widokiem z okna..

..na tym etapie konieczne jest by zwracać uwagę na wszystkich ‘widzów’ i nie dopuścić do sytuacji, w której zostalibyśmy powstrzymani przez kogokolwiek.. pamiętajmy, że wszystkie podejmowane przez nas działania mają prowadzić do szczytnego celu, jakim jest rzucenie palenia..

..przy pomocy krzesła bez kółek wybijamy okno.. jeżeli znajdujemy się na tyle wysoko, ze w oknach nie zastosowano szkła wylewamy ok jedna trzecia (jednak nie więcej niż polowe) łatwopalnej substancji na materiał zastosowany zamiast szkła i podpalamy go..
UWAGA — może to wywołać uruchomienie spryskiwaczy, alarmu przeciwpożarowego lub innych wynalazków stosowanych przez międzynarodowe korporacje w celu utrzymywania niewinnych ludzi w szponach nałogu — w takiej sytuacji zabezpieczamy okno przystawiając do niego szafę lub cos podobnych rozmiarów i powtarzamy próbę.. (nie należy zużywać całej dostępnej substancji łatwopalnej, gdyż będzie jeszcze potrzebna) ..po usunięciu okna ogłaszamy komunikat, że jeżeli ktoś będzie próbował nam przeszkodzić wyrzucimy go przez okno.. najprawdopodobniej ktoś będzie chciał to zrobić.. niestety.. cóż pozostaje nam zastosować metodę znana chociażby ze słynnego dowcipu ‘who’s in charge here? ..przytoczonego np. przez twórców znanego filmu o znanej i lubianej tematyce porywania samolotów pasażerskich.. a stosowana często w przeróżnych sytuacjach na zawilej drodze historii.. w skrócie metoda nazywana jest ‘zastrzelić kogoś dla przykładu’.. najlepszym przykładem będzie główny księgowy — zupełnie przypadkowo najlepszy kumpel szefa..

..wyrzucenie ‘przykładowej’ osoby za okno powinno ustabilizować nieco sytuację wewnątrz biura.. niestety może wzbudzać niepokój i zainteresowanie na zewnątrz.. co będzie kazało nam się śpieszyć.. przystępujemy do działania.. przy pomocy średniej wielkości młotka wbijamy sześciocalowy gwóźdź w prawe (zaklejone uprzednio taśma) oko szefa (uważamy by nie wbić go zbyt głęboko — nie chcemy przecież nikomu zrobić krzywdy — przynajmniej nie na tym etapie.. chcemy tylko rzucić palenie ..aha — księgowy się nie liczy.. nikt i tak nigdy nie zwraca na nich uwagi.. chyba, ze wylatują przez okno.. ale to można uznać za jednorazowy (tym bardziej jednorazowy im wyżej jest okno) wybryk — cóż, każdy się popisuje czasem..) ..następnie zaczynamy tłumaczyć zaistniałą sytuacje..

..rozpoczynamy nieco prozaicznie.. od zarzucenia szefowi WIELOKROTNEGO STAWIANIA NAS W SYTUACJI WYSOKOSTRESUJACEJ.. i dalej..

..każdy, mający do czynienia z praktycznymi aspektami zarządzania wie — podstawą tworzenia nieformalnych struktur w organizacji jest przepływ informacji — jeżeli przepływ ów jest odmienny niż wynikałoby to z formalnej hierarchii — co każdy, kto pracował kiedykolwiek w Polsce wie — wszystkie ważne informacje przekazywane są podczas przerwy na papierosa.. z czego wynika, ze każdy kto nie pali traci nawet osiemdziesiąt procent istotnych z perspektywy organizacji informacji i o zagrożeniu bankructwem lub innych niepokojących wskaźnikach ekonomicznych, które mogą zaważyć na jego karierze i istotnie wpłynąć w ten sposób na jego życie, może dowiedzieć się dopiero z porannej pracy.. z sytuacji tej jasno wynika, ze firma/organizacja deprecjonuje osoby niepalące i stawia je poza pierwszym obiegiem informacji..

..ponadto w większości budynków biurowych nie ma przestrzeni przeznaczonych dla palących lub są one wentylowane w niedostateczny do tego stopnia sposób, że i tak trzeba wychodzić na zewnątrz — to przy zmiennej polskiej aurze może okazać się bardzo groźne..

..na koniec: hipokryzja z jaką zachęcą się pracowników do rzucenia palenia wspomniawszy wyżej wymienione fakty czyni przełożonych głównymi sprawcami zaistniałej sytuacji.. (jak wspomniałem wcześniej dobrze jest gdy szef jest przeciwnikiem palenia, wtedy sytuacja jest nieco prostsza — jeżeli tak nie jest.. cześć oskarżeń będziemy kierować pod adresem projektanta, wykonawcy lub administratora budynku — a szefowi pozostanie do zarzucenia wybór tego właśnie obiektu oraz inne związane chociażby ze STRESEM)..

..następnie możemy przystąpić do wbicia drugiego gwoździa w lewe oko szefa, co powinno go obudzić.. ponieważ prawdopodobnie zemdlał z bólu, lub zasnął.. szefowie zwykle zasypiają gdy tylko podwładny ma cos do powiedzenia, lub po prostu dzieje się coś ważnego.. jesteśmy juz gotowi do zakończenia drugiego kroku.. ustawiamy krzesło w prostej linii naprzeciwko okna.. wylewamy na szefa resztę łatwopalnego płynu, podpalamy i jednym sprawnym ruchem wypychamy za okno..
..zniechęconym i tym, którzy uważają fragmenty tego kroku za zbyt drastyczne polecam wyobrazić sobie jaki będzie to piękny widok!

..krok trzeci: krok trzeci jest trudny.. wymaga sprytu, szybkości oraz dobrej orientacji w terenie wokół biura.. ponieważ polega on na opuszczeniu budynku tak, by nie zwracać na siebie uwagi :) ..jednak wieloletnie doświadczenia wielu szczęśliwych byłych palaczy — i nie mowie tu o wieloletnich wyrokach, które stanowią jedynie wyjątki potwierdzające regułę — pokazują, ze nie jest to niemożliwe..

..po opuszczeniu budynku udajemy się do najbliższej budki z hot-dogami.. i zamawiamy hot-doga ze wszystkimi dodatkami ale BEZ MUSZTARDY ..ponieważ musztarda w najbliższej budce z hot-dogami najczęściej jest paskudna.. po otrzymaniu zamówienia dodajemy ulubiona musztardę, która nie bez powodu znajdowała się z spisie potrzebnych rzeczy ..następnie wyruszamy na spacer podziwiając odmieniony świat.. oczekujemy osoby, która będzie chciała byśmy poczęstowali ją papierosem.. a o taką nie trudno.. gdy już kogoś takiego spotkamy oddajemy mu papierosy i zapałki/zapalniczkę.. pozbywamy się w ten sposób ostatniego przedmiotu, który wiązał nas z (jak prawdopodobnie określiliby to prokuratorzy i sędziowie, którzy nie od dziś sprzyjają koncernom tytoniowym) przestępstwem..

..kolejnym co robimy jest rozpoczęcie szczęśliwego życia bez nałogu..

..uwaga na koniec — dobrym pomysłem jest poszukanie nowej pracy by uniknąć plotek i dziwnych spojrzeń w obecnym miejscu zatrudnienia.. nie jest to konieczne.. zawsze możemy powiedzieć osobie odpowiedzialnej za rozpowszechnianie plotek, ze STAWIA NAS W SYTUACJI WYSOKO STRESUJĄCEJ.. i powtórzyć z udziałem jej i jej najlepszego przyjaciela z biura kroków od dwa do trzy..jednak zmiana miejsca pracy może się okazać pożyteczna z perspektywy teorii walki z nałogami, która głosi, że zmiana otoczenia kojarzonego dotychczas z nałogiem może okazać się pomocna w jego zwalczaniu..

!! ŻYCZĘ POWODZENIA !!

..każdy, komu się udało, niech przekaże link znajomym ;) — dziękuję za uwagę..

zdarzylo się kiedyś

Thursday, May 19th, 2005

..było późno.. jechaliśmy razem tym ciasnym podobno-samochodem.. właśnie przestawało padać.. światło latarni rozbijało się z hukiem o mokry asfalt.. głośne pluski tratowanych kałuż po obu stronach w przełamanym rytmie zdawały się w końcu mnie uspokajać.. było zielone.. i to dobrze.. bo zwalniać nie trzeba.. w ogóle wtedy niewiele trzeba.. i tak zdaje się być jednak lepiej..

..wtedy zobaczyłem to srebrne kombi, które przecina skrzyżowanie w poprzek ..powoli.. zbyt wolno.. i cały nastrój spokoju gdzieś się ulotnił.. noga z powoli zdjęta z gazu.. i głośny dźwięk ulgi charakterystyczny dla małych silników.. szybko jakoś trąciliśmy prędkość.. bo to samobieżne krzesło jest za wysokie jednak.. i opony nie te ..i amortyzatory z przodu mogłyby być jakieś nowsze..

..kombi zjechało.. i my chwile za nim przejechaliśmy na wprost.. z ta nasza paką-dziesięć.. i wtedy on powiedział chyba do tego gościa w kombi.. ‘staaary.. ja jadę na takich lekach uspokajających, że trzeba do mnie dwa tygodnie wcześniej zadzwonić, żebym zaczął hamować.. a tnę przez miasto półtorej paki.. tak dla niepoznaki.. to jest taki mój psikus.. hihi..

.. ‘friends will be friends‘..

..następnym razem to ja siadam po tej stronie gdzie jest poduszka..

dobranoc

Sunday, June 6th, 2004

..słodko-kwaśny koniec tej historii drapie mnie w gardło jak wszystkie mu podobne.. mdli mnie smutek, który miesza się z odległym echem pytania, które traci już sens samo w sobie.. ‘co mogłem jeszcze.. ?’

..dziś nie chodzi już o ’jeszcze’ tylko o ’przede wszystkim’.. wiem dziś jak bardzo źle można postąpić w najgorszej z możliwych chwil.. jak bardzo można zranić kogoś odsuwając go od siebie.. i siebie od kogoś.. jak bardzo można się pomylić nie wiedząc już nawet co jest pomyłką a co zmianą, która trwać będzie zawsze..

..miały zniknąć te dni.. miały przyjść inne.. miała być wiara w ciepło, którego nic nie pokona.. miał być skrawek marzeń tuż obok.. każdego dnia.. i wieczny usmiech spod zamkniętych powiek..

..a został tylko chłodny wiatr miliona niewypowiedzianych słów.. pustka miliarda niezaistniałych spojrzeń.. i ciągły brak Twojej dłoni..

..i znow dziś — jak kiedyś — muszę wierzyć, że dam sobie radę bez tego czego chciałem kiedyś najbardziej.. bez wszystkiego, co musiałem wyśmiać, bo bałem się o tym marzyć.. bez wszystkiego co było ważne.. tak ważne by to stracić..

..dobranoc ..wróciłem odejść..

..może

Tuesday, September 26th, 2000

..może powinienem teraz spać.. ale jakoś nie czuje się senny ..może w takim razie powinienem robić cos pożytecznego.. uczyć się lub sprzątać ..może powinienem teraz pracować .. jest wiele rzeczy, które mógłbym teraz robić .. ..ktoś kiedyś powiedział, że ‘życie jest tym co się dzieje, gdy my jesteśmy gdzieś indziej’ ..ja zamiast tego wszystkiego postanowiłem napisać coś o sobie w zupełnie inny sposób niż poprzednio zapraszam do działu [ ja ] .. dowiecie się rzeczy, o które chcielibyście zapytać ale wolelibyście nie usłyszeć odpowiedzi :)

start..

Saturday, September 23rd, 2000

..jest wczesne sobotnie popołudnie .. chyba w końcu się udało .. wszystko wygląda mniej więcej tak jak miało ;) .. po nocnej przeprawie chyba w końcu zrozumiałem, o co w tym wszystkim chodzi .. chociaż możliwości tego ‘cudeńka’ ciągle rosną .. mowa o weblogu, czyli prostym skrypcie, który umożliwia prostą publikację myśli .. po prostu otwierasz okienko wpisujesz swoje ‘odkrycie’ i klikasz ..skrypt załatwia resztę; blog to początek nowego etapu funkcjonowania mojej strony .. dołączyłem do grupy ludzi karmiących się cudzymi lękami, szukających ucieczki od własnych ..