Archive for the ‘Babylon by bus’ Category

Mówią, że jest zbyt wiele dumy w nas

Saturday, May 8th, 2010

..że nie ma w nas zgody na `tak w życiu jest`
..że nie ma w nas miejsca, na `odpuść, sam świata nie zmienisz`
Piękna Pani Major powiedziała kiedyś..

Jeśli nie podoba ci się świat najpierw zmień się sam
Lub zamknij oczy, zatkaj uszy i żyj w osamotnieniu.

..Jest gdzieś furtka pomiędzy? Droga pełna przynajmniej złudnej równowagi? Czy zawsze będę się czuł przynależny którejś stronie jakiejś barykady? Wierze w to, że w tym co robię jestem cholernie dobry.

quotation of the day:

Prove me wrong and I’ll shut-up ..or brake your nose..

Są spotkania, których nie mogę się doczekać jak walki z Félixem Savónem. Coraz trudniej jest mi myśleć, że nie wszyscy są przeciwko mnie, że nie wszystko trzeba wywalczyć. Niektóre rzeczy można wypracować. Byłem tam i pamiętam jak się je wypracowuje razem z własnym garbem. Byłem tam i chciałbym już więcej tam nie być.

Chciałbym wierzyć. Chciałbym nie mieć wątpliwości, że nie trzeba poświęcić wszystkiego, żeby przeprowadzić gruntowne zmiany. Chciałbym wierzyć, że tym razem uda mi się zachować to co najważniejsze w pogoni za tym co istotne. Kiedyś trzeba w końcu wyjść z biura i wyraźniej widać wtedy, że liczą się tylko ludzie, którzy cieszą się na Twój widok.

“Bouncing back and forth between the heeling and the hollering”

Monday, October 26th, 2009

Kiedy rzuciłem najlepszą pracę jaką w powszechnym mniemaniu miałem w życiu czułem się napędzany marzeniem.. największym ze wszystkich jakie miałem w życiu.. najmocniejszym ze snów.. że już nigdy w życiu nie pójdę do pracy.. nie będę robił czegoś innego niż tylko to czego chcę – tylko dlatego, że ktoś za to płaci..

Gdy kilka miesięcy później ten sen zaczął blednąć.. a ja zacząłem tracić w niego wiarę próbowałem myśleć, że to ostatni z zakrętów, za którym jest najdłuższa na świecie prosta.. czasem za wysoko ustawiona poprzeczka jest błędem, czasem potrzebny jest dłuższy rozbieg.. a czasem trzeba przyznać, że pomysł nie był zły i nadal zły nie jest.. tylko może ja nie jestem jeszcze dość dobry..

Łatwo jest wytykać palcami błędy i ich domniemane powody.. ale czy łatwo jest zrezygnować z marzeń?

Czy łatwej jest znów spróbować, czy przyznać się, że idzie się złą drogą?

Babylon by bus

Monday, June 7th, 2004

..zimno jest dziś.. jak wtedy, gdy wszyscy znów odeszli nie mówiąc nic.. wpatrzony w ziemię myślałem, o tym, co można stracić nic nie mając.. i co można zdobyć, gdy nic nie jest już potrzebne.. dzień, jak co dzień — wiatr, śnieg i minus-kurwa-piętnaście.. i autobus — do pracy.. gdzieś.. i jedno wspomnienie pozwala złapać oddech pośród chłodu.. jedna myśl spina to wszystko.. myśl, że ja też ..”do Babylonu ..autobusem“.. i że może exodus jest już blisko..

..słyszałem tyle historii — tak podobnych do siebie — o ludziach, którzy kiedyś walczyli ze wszystkim.. ze sobą.. ze strachem i z każdym dniem.. byle sięgnąć po to, co skrywał ktoś w sobie..

..wszystko, co chciałem mieć jest dziś daleko ode mnie.. wszystko, czym chciałem być ..rozpadło się w ciszy, która pozostała, gdy wyszłaś.. wspominam każdy dzień.. od pierwszego poranka, gdy przestałem chcieć już czegokolwiek, czym byłem.. chciałem już tylko być taki, jakiego byś mnie chciała.. aż do dnia takiego samego jak dziś.. gdy to, co przestało być – zanim być zaczęło – znika zamglone.. wciśnięte gdzieś między zakurzone książki.. niech śpi razem z resztą baśni.. zbyt prawdziwe by żyć tam, gdzie wszystko można przepakować w inne kolorowe pudełko i sprzedać jeszcze raz..

..nic się nie stało.. zapytaj wszystkich wokół.. ktoś coś widział? ..ktokolwiek coś wie? ..skradam się dziś jak zawsze znikając za kurtyna.. oklasków nie będzie.. nikt nie czeka już nigdzie..

..a “zmiany na lepsze” i tak nadejdą.. z tą różnicą, że dziś wszyscy wiedza, że nie będą “nasze”.. każde z nas znajdzie kiedyś coś dla siebie.. i czymkolwiek to będzie ..będziemy wierzyć, że właśnie było nam przeznaczone..