Na początek – odrobina ciszy.. post ten powstaje by wyrazić protest mojego organizmu przeciwko mojemu zachowaniu oraz nieprzenikliwości materii w ogóle.. wczorajsze lądowanie-z-podparciem było jednak przynajmniej mniej szkodliwe niż zwykle, bo udało mi się wrócić do domu z telefonem i kluczami (tym razem niepołamanymi).
Plusem nie nadużywania alkoholu jest brak kaca. minusem jest wszystko inne.. dziś niestety tych minusów nie odczuwam. Dziś dźwięk moich stóp klapiących o podłogę niesie się brutalnym echem wewnątrz mojej głowy sprawiając mi ból przy każdym odbiciu. Dziś niewiele rzeczy ma szansę powodzenia..
Bardzo chciałbym być w stanie powiedzieć cokolwiek więcej, ale nie jestem.
Słucham płyty Brighten The Corners zespołu Pavement, którą dostarczył Jacek, który zna się na muzyce. Słucham jej — bardzo cicho.
Spaceruję po mieszkaniu, które sprzątam i myślę o tekstach, które miałem ostatnio napisać np. “Dlaczego bycie Katolikiem, który nienawidzi Żydów jest po prostu głupie”
Myślę o milionach rzeczy, które miałem zrobić i pewnie nigdy ich nie zrobię.