Dwie dekady poszukiwania ulgi.. może trzy? Gdy brnę zbyt daleko źle obraną drogą ból nie pozwala mi zawrócić. Każdy krok naprzód prowadzi mnie bliżej nadziei, że może jednak za kolejnym zakrętem okaże się, że znajdę jeszcze szansę by wybrnąć.
He knew he wasn’t perfect
But he always did his best to get under the surface
Not a saint, not a serpent
He just wanted everyone to be impressed with him as a person
Atmosphere - ‘Wild Wild Horses’
Gdybym potrafił przestać wybierać za każdym razem mniej uczęszczaną drogę, rezygnować ze złych pomysłów. Porzucać złe nawyki. Dokąd bym dotarł?
Kim jesteś człowieku uwięziony we mnie? Co byś chciał na obiad? Gdzie byś chciał żyć?
Kto ma rację? Ja czy Ty? Być może obaj nie mamy szans.
Zamiast skupić się na załatwieniu tego co najważniejsze usuwam z pola działania drobiazgi, bzdety, pierdoły. Nie czuję się winny tylko gdy jestem wykończony, więc jestem wykończony by nie czuć się winny. W głowie i planach zostają wtedy tylko najważniejsze zadania, pomysły, plany; W głowie, oczach i mięśniach dudni zmęczenie; jest koniec; jest nieczynne; dobranoc.
Codziennie proces wygrywa z rezultatem. Nowy cel, nowy pomysł, nowa ucieczka. Nowe krótsze zdania.
Mózg odpada od wiatru, zwalniam. Zmieniam temat. Uciekam.
Rozdzielam się na dwie części i pozostaję z tą z tyłu. Obserwuję tę drugą część co dzień. W niedokończonych zdaniach, zatrzymanych returnach, w grzechu zaniedbania.
Nie ma ulgi. Nowy plus nie przykryje dawnych minusów. Jest droga, która ma wreszcie nie być pentlą.
Zacznijmy więc. Być może uda się nam obu, być może tylko Tobie. Wstań, wyjdź; przedstaw się Państwu..